„HOUSE OF CARDS”: BIAŁY DOM OD ŚRODKA

„House of Cards” to serial, który jak żaden inny pokazuje meandry władzy i polityki. Jak żaden inny wprowadza także w zakamarki Białego Domu. Trzeba przyznać, że pod przywództwem Underwoodów jego wnętrza wyglądają wyjątkowo szykownie.

 

 

„House of Cards” to serial, który wielu z nas uświadomił jak brudna może być polityka. Frank Underwood (Kevin Spacey) zrobił naprawdę dużo brzydkich rzeczy, żeby zamieszkać w Białym Domu i utrzymać się u władzy. W debiutującym właśnie piątym sezonie do walki o władzę przystępuje także jego żona – Claire Underwood (Robin Wright). Choć ambicje polityczne zdradzała już wcześniej, teraz bardziej niż jasne stało się, że nie zamierza zadowolić się rolą Pierwszej Damy. Choć polityka zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce w „House of Cards”, to niemniej pasjonujące jest tło. Serial ten bowiem, daje nam wgląd w miejsca na co dzień niedostępne – wnętrza Białego Domu.

„House of Cards”: Prywatny dom Underwoodów

Zacznijmy jednak od retrospekcji. Zanim Francise i Claire Underwood wprowadzili się do bodajże najlepiej znanego budynku Ameryki, mieszkali w kamienicy w drogiej dzielnicy Waszyngtonu. Należał do nich cały segment z klasyczną kamienną fasadą. Wnętrza były urządzone bardzo tradycyjnie, wręcz konserwatywnie. Szczególnie salon i jadalnia – czyli wnętrza najbardziej reprezentacyjne – przypominały stare amerykańskie wnętrza pełne antyków, ciemnego drewna i stonowanych kolorów.

 

House of Cards

 

Nie wydaje się jednak, żeby te wnętrza odzwierciedlały gusta lokatorów. Miały one raczej budować wizerunek Underwoodów, jako ludzi godnych zaufania, ceniących tradycyjne, amerykańskie wartości. Można powiedzieć, że poniekąd stały się elementem gry politycznej. Charaktery gospodarzy zdradzały bardziej takie przestrzenie jak kuchnia i sypialnia. Te już miały zdecydowanie nowocześniejszy wystrój. W kuchni przeplatają się style klasyczny z industrialnym. Widzimy sprzęty ze stali nierdzewnej, metalowe lampy i kultowe stołki barowe marki Tolix. W sypialni z kolei mamy więcej akcentów w duchu glamour. To z pewnością królestwo Claire. Jasne staje się, że jest ona kobietą luksusową.

Przeczytaj także: „House of Cards”: Robin Wright i ekskluzywna garderoba żony polityka

 

House of Cards

 

Patrząc całościowo na pierwszy dom Underwoodów, można śmiało stwierdzić, że jest on bezosobowy. Trudno na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy mieszkają w nim osoby młode czy stare. Nie mówią też nic o zainteresowaniach lokatorów, w zamian wyczuwa się powściągliwość, a nawet chłód.

 

House of Cards

 

„House of Cards”: Przeprowadzka do Białego Domu

W drugiej serii serialu „House of Cards” Frank zostaje zaprzysiężony na prezydenta USA. Razem z żoną mogli się przeprowadzić do wymarzonego Białego Domu. Jest to budynek doskonale wszystkim znany, przynajmniej z zewnątrz. Ma klasyczną, białą bryłę i jest znacznie bardziej rozległy niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jako pałac prezydencki służy amerykańskim prezydentom od 1800 roku, a jego pierwszym gospodarzem był John Adams, drugi prezydent USA. Od tego czasu mieszkało w nim trzydziestu ośmiu prezydentów, a sam budynek przechodził wiele zmian i renowacji. Przetrwał dwa pożary i gruntowaną przebudowę pod koniec lat 40. XX wieku za prezydenta Trumana. Do tego każda kolejna para prezydencka urządzała wnętrza na własną modłę. Mogli przy tym korzystać ze zbiorów wszystkich publicznych galerii i muzeów w Waszyngtonie. Najszerzej w mediach odbiła się rearanżacja przeprowadzona przez Jacqueline Kennedy. Była ona publicznie krytykowana za zbytnią rozrzutność. Żeby zamknąć usta krytykantom, jako pierwsza Pierwsza Dama wpuściła do Białego Domu kamery.

 

 

Underwoodowie nie przeprowadzili całkowitej rewolucji we wnętrzach Białego Domu. Podobnie, jak w swoim prywatnym domu, zachowali sporą powściągliwość. W Gabinecie Owalnym zdecydowali się na jasną i neutralną paletę barwną. Podczas gdy prawdziwi prezydenci są dość odważnie w doborze kolorów (Barack Obama wprowadził czerwone zasłony, Donald Trump złote) Frank Underwood zachował się zachowawczo i wybrał stonowany beż. Również dywany i kanapy są w takim odcieniu. Dodał on jednak kilka zaskakujących akcentów, jak nowoczesny stolik kawowy w duchu amerykańskiego glamouru, czy lampę z podstawą w kształcie ananasa. Poza tym jednak mamy już bardzo klasyczne meble, głównie antyki.

 

 

„House of Cards”: Biały Dom według Underwoodów

Dużo więcej dzieje się w prywatnej części Białego Domu, do której dostęp mają tylko para prezydencka i najbliższy personel. Z największym rozmachem został zaprojektowany salon, który zdobi imponujące półokrągłe okno na niemal całą ścianę. Okala je misternie drapowana zasłona. Poza tym są tutaj wygodne sofy i fotele, a także stoliki i konsole. Choć pokój jest niewątpliwie szykowny (kryształowy żyrandol, pozłacane elementy) to jednocześnie wydaje się ciepły i przytulny, co może być sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę raczej chłodne usposobienie małżonków.

 

 

Bardziej adekwatne do ich osobowości są sypialnie. Claire i Frank mają osobne sypialnie, obie jednak są dość powściągliwe. Ta należąca do Pierwszej Damy została urządzona w chłodnych błękitach. Jest bardzo zachowawcza i pozbawiona elementów personalizujących przestrzeń. Odzwierciedla tym samym charakter lokatorki, która niechętnie ujawnia emocje. Prezydent i jego żona mają też do własnej dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię, z której zresztą niejednokrotnie korzystają, samodzielnie przygotowując posiłki, a także imponujących rozmiarów łazienkę.

 

 

Scenograf Steve Arnold chciał urządzić wnętrza Białego Domu jak najbardziej realistycznie. Wiele elementów jest więc zgodnych z rzeczywistym wyglądem, jak prywatny salon pary prezydenckiej. Studiował w tym celu archiwalne dokumenty i zdjęcia znajdujące się w Bibliotece Kongresu. Zapoznał się też z relacjami byłych mieszkańców, m.in. Clintonów i Bushów. Oczywiście obejrzał także film dokumentalny, w którym Jacqueline Kennedy oprowadza po Białym Domu. Tak stworzył wnętrza niezwykle wiarygodne. Oczywiście musiał też kierować się wymogami scenariusza i wprowadzić elementy niewystępujące w prawdziwym Białym Domu, jak osobne sypialnie małżonków. Niemniej efekt jest godny podziwu.

 


 W STYLU UNDERWOODÓW:

1. Świecznik, Eichholtz/Archidzieło. 2. Lampa stołowa z podstawą w formie ananasa, Waterford. 3. Tapicerowany taboret, Eichholtz/Archidzieło. 4. Klasyczne drewniane krzesło Lord, Twojemeblowanie.pl. 5. Sofa, Eichholtz/Archidzieło.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *