Projektowanie wnętrz okiem profesjonalisty – rozmowa z Anną Marią Sokołowską

Urządzanie wnętrz to wyzwanie. Trzeba podjąć setki decyzji, mając na uwadze rozmaite czynniki, jak funkcjonalność, materiały i w końcu budżet. Do tego dochodzą nie mniej ważne kwestie estetyczne. O niełatwej sztuce projektowania wnętrz rozmawiam z Anną Marią Sokołowską, architektką z 15-letnim doświadczeniem i licznymi nagrodami na koncie.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w kamienicy, proj. Anna Maria Sokołowska, fot. Foto & Mohito

Czym się różni projektowanie dla siebie od projektowania dla innych, jak mieszkają Polacy, jak sprawić, żeby mieszkania wyglądało na drogie bez wydawania fortuny i na czym można zaoszczędzić przy urządzaniu wnętrz. Te i inne pytania zadałam Annie Marii Sokołowskiej, jednej z najciekawszych projektantek wnętrz w Polsce. Wnętrzami zajmuje się od 2003 roku, własne biuro projektowe prowadzi od 2006 roku. Od tego czasu zdobyła szereg nagród zarówno w kraju, jak i zagranicą. Z Anią rozmawiam o projektowaniu wnętrz, stylu polskich mieszkań i trikach, jakie stosuje w swojej pracy. amsokolowska.pl



AO: Co w twoich oczach determinuje dobrze zaprojektowane wnętrze?
Anna Sokołowska: Prostota, ponadczasowość, opieranie się trendom i chwilowej modzie, dopasowanie wnętrza do potrzeb i trybu życia jego mieszkańców oraz dobrej jakości, trwałe materiały. To są cechy, które w połączeniu z wizją dobrego projektanta i wykonawstwem z dbałością o każdy detal dają gwarancję dobrze zaprojektowanego i zrealizowanego wnętrza.

Patrząc na twoje portfolio, mam zarazem poczucie spójności i różnorodności. Jakbyś określiła estetykę czy też styl projektowanych przez siebie wnętrz?
Spójność w naszych projektach wynika głównie z zakresu użytych materiałów. Staramy się, żeby w obrębie jednego wnętrza znalazło się kilka elementów, które będą się pojawiać we wszystkich pomieszczeniach. Tworzy to ramę, która spina całość aranżacji. Dzięki temu nie ma mowy o chaosie. Takie wnętrza wprowadzają spokój i harmonię, ale nigdy nie są nudne. To kolor, detal i design nadają mu ten ostateczny szlif. Czasem wystarczy dodać designerską lampę czy obraz, żeby wnętrze nabrało blasku. Projektujemy wnętrza pod indywidualne potrzeby i preferencje naszych klientów, stąd właśnie fakt różnorodności naszych projektów. Tak jak różnych mamy klientów, tak też różne tworzymy dla nich wnętrza. Są one najczęściej dość proste, ale nie minimalistyczne, raczej w stylu nowoczesnym, z dużą ilością drewna, szarości, bieli, działania kontrastami i plamami kolorów w stonowanej palecie. Czasem są to też wnętrza bardziej idące w klasykę, ale tylko w oparciu o prostą wersję modern classic lub styl paryski.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w Gdyni Orłowo, proj. Anna Maria Sokołowska, Joanna Kozłowska, fot. Foto & Mohito

Wiem, że jesteś przed budową i urządzaniem własnego domu. Czy masz już w głowie gotową wizję wnętrz?
Najtrudniej projektuje się dla siebie. Jest się jednocześnie klientem i architektem. Z mojej perspektywy wygląda to jak rozmowa schizofrenika, który rozmawiając sam ze sobą, próbuje przekonać sam siebie do tego czy jakieś rozwiązanie jest lepsze od drugiego. To czasem frustrujące, kiedy jest tyle materiałów, z którymi się pracuje na co dzień i ciężko się na coś zdecydować. Z klientem dyskutuję, argumentuję i dochodzimy do konkretnych wniosków, na podstawie których ten podejmuje decyzje. Może właśnie przez tę mnogość rozwiązań i materiałów chciałabym, aby moje własne wnętrze było proste i pozbawione natłoku bodźców. Z drugiej strony ode mnie, jako projektanta, oczekuje się wnętrza spektakularnego, z efektem „wow”. Myślę jednak, że proste rozwiązania, bez dużej ilości materiałów i designerskich perełek również może mieć ten efekt wow.

A jak to jest, gdy projektujesz dla kogoś? Zaczynasz już z jakąś wizją danej przestrzeni, czy ta się kształtuje w trakcie prac?
Najczęściej wizja kształtuje się w trakcie pracy, ale bywają też takie wnętrza, które już w trakcie wstępnych rozmów z klientami nabierają kształtów w mojej wyobraźni. Można to nazwać górnolotnie „objawieniem”. Kiedy klient opowiada o swoich potrzebach, o materiałach, o trybie życia i swoich pasjach, ja już w głowie układam plan podstawowych elementów, które będą tym must have dla tego konkretnego wnętrza. To są przypadki niezwykłe, kiedy od pierwszej chwili czuje się mieszkanie i jego klimat. Tak było np. z projektem mieszkania w kamienicy w Gdańsku (fot. poniżej).

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w kamienicy, proj. Anna Maria Sokołowska, fot. Foto & Mohito

Jakie pytania w pierwszej kolejności powinna sobie zadać osoba przystępująca do urządzania własnego mieszkania?
Przede wszystkim: jakie funkcje powinno posiadać mieszkanie, ile osób będzie w nim mieszkać, czy ma być to mieszkanie docelowe czy tylko na kilka lat, jakie lubimy materiały, kolory, ale też sposób spędzania wolnego czasu, jakie mamy relacje w życiu prywatnym, jakie są planowane zmiany liczby mieszkańców – dotyczy to też zwierząt. Jest mnóstwo pytań, które powinny być zadane na początku myślenia o nowym wnętrzu, ale też na początku współpracy z projektantem. Ważne jest też ustalenie budżetu, w którym będziemy się poruszać, bo najgorszą rzeczą jaka może się zdarzyć to piękny projekt bez możliwości realizacji. Wnętrze musi zostać dopasowane do wszystkich czynników, również tych finansowych.

Też stoję przed urządzaniem własnego mieszkania. Mam problem, przed którym pewnie stoi wiele osób – podoba mi się zbyt wiele rzeczy. Wybór choćby płytek wydaje się przytłaczający. Jak ty radzisz sobie z ogromem opcji, jak dokonujesz selekcji?
Najlepszym według mnie rozwiązaniem jest moodboard, ale z próbek materiałów. Da się to rozwiązać w bardzo prosty sposób. Najpierw zbieramy inspiracje ze zdjęciami wnętrz, które nam się podobają, wycinamy z nich elementy do moodboardu w wersji papierowej. Możemy stworzyć kilka takich tablic do wyboru po to, żeby jak najlepiej określić kierunek wszystkich pomieszczeń. Najlepiej wybrać 2-3 materiały, które będą pojawiać się w moodboradach do wszystkich pomieszczeń, żeby określić elementy bazowe i do tego dokładać kolejne elementy. Kiedy czujemy, przesyt odkładamy części układanki, które najbardziej nas drażnią w danej tablicy. Kiedy mamy już wstępny koncept, jedziemy do sklepu z materiałami wykończeniowymi. Często dostępne są showroomy, gdzie mamy pod ręką wszystkie niezbędne materiały od płytek i podłóg po tkaniny i tapety. Wtedy rozkładamy poszczególne elementy w jednym miejscu i dopasowujemy je pod kątem wcześniej stworzonych tablic. Na żywo dużo łatwiej zdecydować się na odpowiednie dla nas połączenia.

Szczególnie wspomniane już finanse determinują wiele decyzji. Na których rzeczach można bez obaw zaoszczędzić przy urządzaniu wnętrza?
Jeśli marzymy o drewnianych szafkach, nie porywajmy się od razu na lite drewno czy fronty fornirowane. Obecnie mamy tak bogaty wybór płyt laminowanych w okleinie imitującej drewno, że czasem trudno na pierwszy rzut oka rozpoznać, że nie jest to naturalny materiał. Taki laminat jest dużo tańszy od forniru, a jest bardziej wytrzymał, dlatego przy zachowaniu podobnego efektu oszczędzamy sporą część budżetu przeznaczonego na meble. Sprawdzajmy dokładnie wymiary i parametry mebli gotowych. Może się okazać, że niewielkim kosztem możemy zagospodarować przestrzeń elementami gotowymi, które będą wyglądać jak meble na zamówienie, oszczędzając tym samym czas i pieniądze. Szukajmy okazji na wyprzedażach, w outletach meblowych czy na aukcjach internetowych, czasem warto dać drugie życie meblom.

Mieszkanie w kamienicy, proj. Anna Maria SokołowskaMieszkanie w kamienicy z 1910 roku, proj. Anna Maria Sokołowska, Joanna Kozłowska, Zuzanna Lepczyńska, fot. Paweł Mądry

Na czym z kolei lepiej nie oszczędzać?
Nie oszczędzajmy na podłogach, drzwiach, płytkach, armaturze, ceramice oraz meblach i blatach kuchennych. To są podstawowe elementy wyposażenia, które zmieniamy co kilka, kilkanaście lat, dlatego muszą nam wystarczyć na dłużej. Miejmy świadomość również tego, że są też elementy, których nie widać, np. elektryka czy hydraulika. Na instalacjach nie można oszczędzać nigdy, bo może się to źle skończyć.

Czy masz jakieś swoje triki na obniżenie kosztów realizacji bez straty dla jej jakości?
Element wymieniony już wyżej, czyli płyta laminowana zamiast fornirowanej. Można zmienić również podłogę drewnianą na dobrej jakości laminat, jeśli klient nie upiera się przy drewnie. Nie wpływa to na aspekt wizualny, ale jest grono osób, które nie lubią dotyku laminowanego panelu, bo jest dla nich zimny i nieprzyjemny. Wtedy z odsieczą przychodzą podłogi winylowe, cieplejsze i bardziej przyjemne w dotyku od laminatu. Często klienci wybierają laminat czy winyl ze względu na aspekty praktyczne – są bardziej wytrzymałe niż drewno naturalne, co przy dzieciach i zwierzętach może mieć ogromne znaczenie. Dobór armatury, ceramiki sanitarnej i płytek też ma ogromne znaczenie dla budżetu. Jest wiele dobrej jakości marek europejskich, ale sprawdzajmy przede wszystkim opinie użytkowników. Są marki, które oferują zestawy, dzięki którym można obniżyć koszt zakupu. Ceny są bardziej atrakcyjne niż, kiedy kupuje się je pojedynczo. Tyczy się to również kupowania dużej ilości towaru w jednym sklepie, mamy wtedy możliwość negocjowania cen. Koszt płytek możemy obniżyć, kupując np. końcówki kolekcji lub ofertę dostępną na magazynie. Im większa ilość towaru zamówiona na magazyn, tym lepszą cenę mamy.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w Gdyni Orłowo, proj. Anna Maria Sokołowska, Joanna Kozłowska, fot.Foto & Mohito

A jakie zabiegi można zastosować, żeby wystrój mieszkania wydawał się „droższy” bez wydawania dużych pieniędzy?
Zastosowanie gotowych elementów dostępnych w sklepach sieciowych w sposób nietypowy, np. poprzez dodanie innych uchwytów, przemalowanie nóżek, czy przyklejenie tapety na front już sprawia, że zwykły sieciówkowy mebel wygląda jak ekskluzywna kolekcja drogiej marki. Jest wiele dostępnych w internecie trików z zakresu DIY, które można wykorzystać przy urządzaniu własnego M. Stary fotel kupiony na aukcji czy wzięty z wystawki, po zmianie obicia, może wyglądać jak mebel za kilka tysięcy, a jest piękny i oryginalny.

Wiele osób wpada w pułapkę „tymczasowości”. Z braku funduszy decydują się na tanie, w założeniu tymczasowe rozwiązanie, które ma być wymienione, gdy pojawią się środki. Okazuje się, że takie elementy trwają w mieszkaniach nawet po kilkadziesiąt lat. Jak uniknąć tej pułapki?
Jeśli skończyły nam się fundusze, nie wydawajmy pieniędzy na rozwiązania tymczasowe. Na fotel czy lampę możemy przecież poczekać kilka miesięcy. Jeśli jest to nasz wymarzony element wnętrza, który ma być tą wisienką na torcie, nie zmieniajmy go w ostatniej chwili na tańszy zamiennik. A tym bardziej na produkt inspirowany tylko dlatego, że na daną chwilę nie mamy na niego funduszy. Tymczasowe rozwiązania są tymi najbardziej trwałymi we wnętrzu, nie mówię tu jednak o ich jakości, a o rozwiązaniu, którego po latach już nie będzie chciało nam się zmieniać. Zdecydowanie łatwiej będzie nam się zdecydować na kupno wymarzonej lampy, kiedy przez kilka miesięcy z sufitu będzie zwisał nam kabel, niż kiedy założymy nawet papierowy klosz z Ikea.

W twojej pracy komunikacja z klientami jest szalenie ważna. Nie wszyscy potrafią jasno sprecyzować swoje preferencje stylistyczne. Jak się starasz z nich wydobyć to, co im się podoba, czego oczekują?
Dla mnie najważniejsze jest, aby na początku współpracy jasno określić preferencje co do funkcji, ilości osób korzystających z danej przestrzeni oraz budżet. Najważniejszym jednak elementem do ustalenia kierunku aranżacji są inspiracje od klienta. Zdjęcia, na podstawie których możemy określić kolory, materiały, tkaniny i styl aranżacji. Dzięki tym wytycznym możemy stworzyć aranżację, która trafi w preferencje klienta i będzie dobrym punktem wyjściowym do dalszych dyskusji na temat wykończenia wnętrz. Czasem zdarza się klient, który nie potrafi określić swoich preferencji co do stylu i materiałów i wtedy to my przygotowujemy dla niego różne wersje moodboardów, dzięki którym klient może zobaczyć, jakie połączenie materiałów i kolorów odpowiada mu najbardziej.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w kamienicy z 1910 roku, proj. Anna Maria Sokołowska, Joanna Kozłowska, Zuzanna Lepczyńska, fot. Paweł Mądry

Czy twoi klienci są świadomi, co jest aktualnie modne w urządzaniu wnętrz? Czy raczej wymagają edukacji?
Widzą dookoła siebie, co pojawia się we wnętrzach z którymi mają styczność na co dzień, aranżacje witryn sklepowych, kolorystyka pojawiająca się w modzie, i to wszystko ma wpływ na to, jak postrzegamy również nasze prywatne wnętrza. Świadomość designu i trendów jest coraz większa, bo jest też dostęp do ogromnych zasobów wnętrz z całego świata. Klienci często pokazują mi również realizacje polskich projektantów jako inspiracje, co dodatkowo buduje świadomość odbioru najbliższego otoczenia. Edukacja jest potrzebna, ale już na etapie szkoły podstawowej, aby dzieci uczyły się postrzegania świata designu jako nie tylko formy wyrazu artystycznego, ale również jako naturalny element ich codziennego życia.

Jakich życzeń klientów pod żadnym pozorem byś nie spełniła i dlaczego?
Ogromnie cenię sobie szczerość w projektowaniu i kontaktach z klientami. Nie chciałabym projektować nigdy czegoś, czego nie czuję tylko po to, żeby zarobić. Miałam jakiś czas temu możliwość otrzymania zlecenia na dom ponad 600 m kw., za bardzo dobre pieniądze. Kiedy przyszła klientka, pokazała mi swoje inspiracje, wiedziałam już, że nie jest to styl, który preferuję w swoich projektach i że będę się męczyć z tym zleceniem. Czasem klienci próbują forsować rozwiązania, które są nieergonomiczne czy nieracjonalne pod kątem praktyczności i użytkowania. Moim obowiązkiem jako projektanta jest wyjaśnić im wszystkie aspekty rozwiązania, które chcą wykorzystać. Najczęściej udaje mi się ich odwieźć od jakiegoś pomysłu, co ma dobry wpływ na ostateczny kształt aranżacji. Nie forsuję swoich pomysłów na siłę, to zawsze jest dyskusja i rzeczowa argumentacja, nie chcę zmieniać wizji i potrzeb klientów dla swoich celów i realizacji mojej wizji projektu, ale moim obowiązkiem jako profesjonalisty jest wspieranie klientów w ich decyzjach na każdym etapie projektu i realizacji.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną Sokołowską3-pokojowe mieszkanie w Sopocie, proj. Anna Maria Sokołowska, fot. Foto & Mohito

Przeglądając magazyny wnętrzarskie, można by pomyśleć, że Polacy mieszkają naprawdę ładnie. Mam jednak wrażenie, że jest to raczej zaklinanie rzeczywistości niż jej odzwierciedlenie. Jak ty oceniasz wystrój polskich mieszkań?
Świadomość jest co raz większa, bo klienci mają dostęp do magazynów nie tylko tych krajowych, dużo podróżują, nocują w dobrze zaprojektowanych wnętrz, otaczają się dobrej jakości materiałami. Spotykają się ze znajomymi w ich domach, które zaprojektował architekt czy projektant lub w restauracjach i kawiarniach, które nie są już pozostawione samym sobie. Z każdej strony otacza ich dobry design, dobrze zaprojektowane produkty. Najbardziej cenne dla nas jako projektantów jest świadomość klienta, że nie jest specjalistą w tej danej dziedzinie i dzięki pomocy projektanta jego budżet zostanie rozsądnie wykorzystany, a wnętrze będzie funkcjonalne i dopasowane do jego potrzeb. Był taki czas, że nasz zawód był taktowany jak usługa luksusowa i niektórzy klienci cieszyli się z możliwości pochwalenia się tym, że ich mieszkanie czy dom został zaprojektowany przez profesjonalistę. Obecnie, do projektowania wnętrz podchodzi się już bardziej jak do standardu niż pojedynczych przypadków. Usługa jest bardziej dostępna, a świadomość klientów z roku na rok również podnosi poziom.

A czy można powiedzieć, że jest coś takie jaki polski „styl wnętrz”?
Jestem świadkiem ogromnych zmian jakie przeszły polskie wnętrza przez ostatnie 13 lat mojej pracy zawodowej. Wyszliśmy z pakowania kartongipsu, gdzie tylko się da, do sufitów podwieszanych najlepiej z łuczkiem, półek na książki i dodatki, całych zabudów zamiast regałów w pokoju dziennym czy wnęk na bibeloty z dodatkowym podświetleniem halogenem. Wenge, zebrano, kolor czerwony, biały lub beżowy polerowany gres czy toporne tapicerowane krzesła z wysokimi obiciami przeszły już do lamusa. Część osób nie wyszła jeszcze ze stylu glamour, który niestety jest błędnie interpretowany w polskich wnętrzach. U nas styl glamour to styl „na bogato” im więcej kryształków, złota, luster i pikowania tym lepiej. Warto się jednak zainteresować, czym tak naprawdę jest ten styl zanim zacznie się go stosować na własną rękę. Spotykam się również z głosami, że klient przychodzi do projektanta mówić o konkretnym stylu bez jego zrozumienia, czy podstawowych informacji o charakterystyce stylu, z czego później wychodzą nieporozumienia, bo klient czego innego się spodziewał. Pamiętajmy, że po stronie nas projektantów jest podnoszenie świadomości klientów.

O projektowaniu wnętrz z perspektywy profesjonalisty – rozmowa z Anną SokołowskąMieszkanie w kamienicy, proj. Anna Maria Sokołowska, fot. Foto & Mohito

 

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *