DOM Z „BIG LEBOWSKIEGO” – RZECZYWISTOŚĆ JAK FILM

Nowoczesny dom pokazany w filmie braci Coen to ikona Los Angeles. Tak jak w filmie,
tak w rzeczywistości jest on świadkiem częstych imprez i nietypowych historii. Jeśli jakiś budynek może streścić w sobie Miasto Aniołów, to właśnie ten. Poznajcie Sheats Goldstein Residence i jego obecnego właściciela – Jamesa Goldsteina.

 

sheats-goldstein-residence2

 

„Big Lebowski” zajął 10. miejsce w głosowaniu pisarzy i redaktorów „Los Angeles Times” na najlepsze filmy z ostatnich 25 lat, których akcja toczy się w Los Angeles. Pod uwagę były brane dwa główne kryteria: „film musiał komunikować istotne prawdy na temat doświadczenia LA i na listę mógł trafić tylko jeden film danego reżysera”. Dzieło barci Coen wydaje się być wyborem idealnym, tak jak willa, do której w pewnym momencie trafia główny bohater. Chodzi o dom należący do Jackiego Treehorna (Ben Gazzara) bossa w branży pornograficznej. To w nim odbywa się tajemnicza impreza, na której pojawia się Lebowski (Jeff Bridges). Nasz bohater rozsiada się na skórzanej kanapie pod imponującym trójkątnym, kasetonowym sufitem. Przez przeszklone ściany widać basen i panoramę miasta. Czy jakiś dom może dać lepsze doświadczenie Los Angeles, szczególnie gdy popija się drinki, przygotowane przez producenta filmów porno?

 

Big Lebowski

 

Za dom Treehorna posłużyła Sheats Goldstein Residence, jedna z architektonicznych ikon miasta. Tak jak w filmie, tak w rzeczywistości dom ten jest świadkiem częstych imprez i nietypowych historii, nakręcanych przez obecnego właściciela milionera i ekscentryka Jamesa Goldsteina. Jeśli jakiś budynek może streścić w sobie Los Angeles, to właśnie ten.

DOM NA WZGÓRZU

Oryginalnie budynek został wzniesiony między 1961 a 1963 rokiem w Beverly Crest, nieopodal Beverly Hills, dla  Helen i Paula Sheatsów i piątki ich dzieci. Helen była artystką a Paul lekarzem. Do budowy swojego wymarzonego domu zatrudnili Johna Lautnera, architekta, który kilkanaście lat wcześniej zaprojektował im mieszkanie. Lautner był już wówczas znanym architektem. Studiował u Franka Lloyda Wrighta, a później został jego bliskim współpracownikiem. Po części na żądanie swojego mistrza przeniósł się do Los Angeles, mimo że szczerze nie znosił tego miasta. Lautner chciał projektować domy, które posiadałyby wszystko to, czego w jego wyobrażeniu w Los Angeles nie było: wysokiej jakości, ponadczasowe formy. Architekt szybko stał się znany z futurystycznych, przypominających statki kosmiczne budynków wznoszonych dla kalifornijskich elit.

 

John Lautner, Big Lebowski

 

Jednym z jego najważniejszych projektów okazała się willa Sheatsów zaprojektowana zgodnie z założeniami architektury organicznej spopularyzowanej przez Wrighta. Budynek został wbudowany w skalną półkę na wzgórzu.

 

John Lautner dom, big lebwoski

Makieta rezydencji

 

Konstrukcja domu została wykonana z betonu, stali i drewna. Budynek posiada pięć sypialni, cztery łazienki oraz słynny salon z kasetonowym sufitem. To tam siada na skórzanej kanapie Lebowski, podczas gdy Treehorn szykuje White Russian. Trójkątny sufit tworzy dynamiczną i niezwykle efektowną strukturę. Co ciekawe, a czego nie widać na pierwszy rzut oka, w kasetonach znajduje się 750 szklanych otworów, które tworzą miniaturowe świetliki.

 

Big lebowski, John Lautner

 

Jednak to nie one są największym atutem salonu, a widok. W pierwotnej wersji salon pozostawał otwarty na taras i nie posiadał żadnych ścian. Granica między wnętrzem a zewnętrzem została całkowicie zatarta, co miało podkreślić związek domu z naturą – był to jeden z kluczowych postulatów architektury organicznej. Lautner mógł sobie pozwolić na otworzenie przestrzeni, dzięki wysokim temperaturom jakie utrzymują się w Kalifornii niemal przez cały rok. Z kolei chłodzenie zapewniała odpowiednio poprowadzona wentylacja, a nie klimatyzacja.

 

Big lebowski, John Lautner

 

Lautner zaprojektował nie tylko bryłę budynku, ale także wnętrza, okna, oświetlenie, meble, dywany, krótko mówiąc – wszystko. Dzieło było kompletne.

MILIONER NA HORYZONCIE

Zleceniodawcy mieszkali w willi przez kilka lat, po czym sprzedali ją nieznanemu nabywcy. Ten wzbogacił dom o sztukaterie, włochate dywany i inne „skarby” lat 60. Na początku kolejnego dziesięciolecia budynek był ponownie na sprzedaż. Wtedy na scenie pojawił się on – milioner, playboy, fan mody, koszykówki i architektury – James Goldstein.

 

James Goldstein

 

Na oko ma około 70 lat, jednak nikt nie wie ile faktycznie ma na liczniku. Z reguły można go spotkać w garniturze w wężową skórę, ze stensonem na głowie i z supermodelką u boku. Paryski „Vogue” dopatrzył się w nim podobieństwa do Krokodyla Dundee.

Wiek nie jest przy tym jedyną rzeczą, jaką utrzymuje w tajemnicy. Nie chce także zdradzić źródeł swojej fortuny. Wiadomo jedynie, że dorobił się jej na „trafnych” inwestycjach w nieruchomości, a także, że jego ojciec był właścicielem sklepu wielobranżowego w Milwaukee, gdzie James się wychował. Obecnie jego pełnoetatowym zajęciem jest chodzenie ma mecze koszykówki i pokazy mody. Na wizytówce Goldsteina widnieją trzy hasła: moda, koszykówka i architektura. Ostatnie hasło tłumaczy zakupiona w 1972 roku willa Sheatsów, która od tamtej pory jest znana jako Sheats Goldstein Residence.

DUET IDEALNY

Kiedy milioner szukał dla siebie nowego domu, dokładnie wiedział czego chce: widoku, basenu, dużego ogrodu dla swojego psa i czegoś w stylu Franka Lloyda Wrighta. Goldstein dorastał w otoczeniu jego budynków i czuł duży sentyment do tej architektury. Dom zaprojektowany przez Lautnera spełniał wszystkie te wymagania, mimo że był wówczas w opłakanym stanie. Milioner jednak nie miał wątpliwości i był gotowy zapłacić każdą cenę, aby doprowadzić dom do świetności.

 

url

 

Od razu zwrócił się do samego Johna Lautnera, który z entuzjazmem przyjął zlecenie, tym bardziej, że borykał się wówczas z problemami finansowymi. Jego twórczość na przemian zyskiwała i traciła na popularności ze względu na duże skomplikowanie projektów, a co za tym idzie wysokie koszty budowy. Dlatego Lautner często tracił zleceniodawców w trakcie prac. Kiedy więc Goldstein zlecił mu przebudowę swojego własnego działa, ten ucieszył się, że będzie mógł faktycznie pracować.

 

John Lautner i James Goldstein

John Lautner i James Goldstein

„Wielu ludzi mi mówiło, że byłem jego idealnym klientem. Względy budżetowe nie były czynnikiem, który kiedykolwiek musiał brać pod uwagę. Najważniejsze było jak coś zrobić, żeby osiągnąć najwyższą perfekcję” – mówi Goldstein i nie ma w tym przesady. Lautner zyskał niespotykaną współcześnie możliwość stworzenia dzieła kompletnego.

Przez kolejne dwie dekady, aż do jego śmierci w 1994 roku trwały prace, które Goldstein nazywał „doskonaleniem” domu. „Co uczyniło Lautnera niezwykłym pośród znanych architektów było to, że on nie miał problemów z własnym ego i w przeciwieństwie do wielu, którzy mówią swoim klientom co musi być zrobione… on zawsze czekał, żeby najpierw wysłuchać mnie” – wspominał Goldstein. „Teraz jestem dumny z tego jak dom wygląda” – mówi zapewne jeden z ostatnich takich milionerów.

The-interior-of-the-Sheats-Goldstein-Residence-by-John-Lautner-Built-in

KULTOWY DOM, KULTOWY FILM

Dziś Sheats Goldstein Residence jest jednym z najlepiej znanych budynków autorstwa Lautnera i jednym z najważniejszych symboli Los Angeles. Dom zyskał dodatkowy rozgłos za sprawą „Big Lebowskiego”. Jako lokację do filmu wybrał go w 1996 roku Robert Graf. Jak wspomina, kiedy trafił na dom Goldsteina dzięki agencji nieruchomości, został porażony. Zachwycił go kasetonowy sufit, przeszklone ściany i skórzane kanapy. Choć brał pod uwagę jeszcze kilka innych domów w Los Angeles, ciągle wracał do tego i ostatecznie willa trafiła na srebrny ekran.

 

Big Lebowski

Zdjęcia w budynku trwały trzy dni. Goldstein nie był zadowolony z wielkich czarnych płacht zasłaniających okna, które miały przyciemnić widok na panoramę miasta. Dom zagrał siedzibę bossa w przemyśle pornograficznym, co w pewien sposób koresponduje z postacią samego Goldsteina, od czego zresztą on sam się nie odżegnuje. Później dom pojawił się jeszcze w filmie „Aniołki Charliego. Zawrotna szybkość” (2003) oraz w teledysku Snoop Dogga. Jednak to „Big Lebowski” zapewnił mu nieśmiertelność. Fani filmu po dziś dzień ściągają do Los Angeles, żeby zobaczyć dom. Milioner od czasu do czasu udostępnia posiadłość zwiedzającym. Dlatego każdy, kto jest w mieście powinien tam zajrzeć. Kto wie, może przy okazji uda się wkręcić na jakąś imprezę, napić drinka – koniecznie White Russian – i podziwiać panoramę Miasta Aniołów z perspektywy tej samej kanapy co Lebowski.

 

„Big Lebowski” błyskawicznie zdobył status filmu kultowego. Został sklasyfikowany przez magazyn „Entertainment Weekly” na 34 miejscu w rankingu 50 Kultowych Filmów Wszech Czasów.

 

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *