DOM HOLLY GOLIGHTLY ZOSTAŁ WYSTAWIONY NA SPRZEDAŻ

Czteropiętrowy nowojorski budynek, w którym w filmie „Śniadanie u Tiffany’ego”
mieszkała niezapomniana Holly Golightly, jest do nabycia. Jego wartość została
wyceniona na 8 mln dolarów.

 

Breakfest (1)

 

„Śniadanie u Tiffany’ego” z 1961 roku to film, który w krótkim czasie osiągnął status kultowego. Tuż po premierze „New York Times” napisał, że jest to obraz „całkowicie niewiarygodny, ale całkowicie wciągający”. Be zwątpienia miała w tym swój udział Audrey Hepburn, która z wdziękiem nosiła szykowane kreacje od Givenchy i urządzała huczne przyjęcia. Choć nie posiadała żadnego jawnego źródła utrzymania, mieszkała w snobistycznej dzielnicy Manhattanu na Upper East Side, a dokładnie w 4-piętrowej eleganckiej kamienicy przy 71. ulicy. Budynek, który zagrał w filmie dom panny Golightly właśnie został wystawiony na sprzedaż.

 

Breakfest (3)

Audrey

 

Przez ostatnie 50 lat, czyli od czasu premiery „Śniadania u Tiffany’ego”, dom pozostał w niezmienionym stanie. Jedynie nie ma już biało-zielonych markiz chroniących okna parteru przed słońcem.

Budynek to w rzeczywistości dom jednorodzinny z czterem sypialniami, pięcioma łazienkami oraz zimowym ogrodem. Jednym z poprzednich właścicieli domu był Peter Bacanovic, makler giełdowy, który został skazany na pięć miesięcy więzienia za udział w malwersacjach giełdowych Marthy Stewart. Bacanovic kupił nieruchomość w 2000 roku za 1,88 mln dolarów. W 2012 r. sprzedał dom za blisko 6 mln, a dokładnie za 5,97 mln dolarów. Teraz posiadłość została wyceniona jeszcze wyżej, bo aż na 8 mln dolarów.

 

OBECNE WNĘTRZA DOMU:

 

Jedyna zła wiadomość dla fanów filmu jest taka, że samo mieszkanie Holly Golightly powstało w kalifornijskim studiu filmowym. Tam urządzono garsonierę tak samo ekscentryczną, jak jej właścicielka. Rolę mebli pełniły walizki i nierozpakowane skrzynie, a całość pełna była rozmaitych kuriozów. W salonie stał duży wiatrowskaz, przypominająca meczet klatka dla ptaków, a rolę sofy pełniła przecięta na pół wanna. „Gdybym znalazła takie miejsce, w którym bym się czuła jak u Tiffany’ego, to kupiłabym wreszcie jakieś meble i dała kotu imię” – mówi Holly. Być może jakaś rodzina poczuje się w tym nowojorskim domu, jak u Tiffany’ego.

 

4

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *